Wardzia – zwiedzanie klasztoru i pięknego skalnego miasta

Kilka słów o podróży do skalnego miasta Wardzia

Postanowiliśmy się tam wybrać głównie ze względu na zwiedzanie skalnego miasta, które jest usytuowane na zboczu góry. Wardzia to zdecydowanie jedno z ciekawszych miejsc turystycznych Gruzji.

W poniedziałek, wczesnym rankiem, wybieramy się na marszrutkę do miasta Achalciche, skąd można dostać się później do Wardzi. Marsztuka odjeżdża o godzinie 8:30. Wyszliśmy troszkę wcześniej z hostelu. Rano ulice Batumi są praktycznie puste. Niewielka ilość samochodów, głównie taksówek, porusza się cichymi ulicami miasta. Jeden z nich oferuje nam podwiezienie do miejsca skąd odjeżdżają marszrutki, jednak zniesmaczeni poprzednimi przygodami z taksówkami, postanawiamy sobie odpuścić i przejść nieduży dystans piechotą.

Nie zdążyliśmy dojść do miejsca oznaczonego w przewodniku, skąd miały odjeżdżać busiki do Achalciche. Po drodze spotykamy małe skupisko marszrutek. Jeden z kierowców pyta nas, dokąd chcemy się udać. Niestety nie było wśród nich nikogo, kto jechałby do Achalciche, jednak nie stanowiło to problemu dla kierowcy, z którym rozmawialiśmy. Zadzwonił do kierowcy, którego busik jeździł do Achalciche i zarezerwował nam dwa miejsca. Co więcej, nie musieliśmy iść  dalej, marszrutka przyjedzie po nas!

Co warto wiedzieć o Gruzinach. Są to niesamowicie uprzejmi ludzie, którzy zawsze przyniosą pomoc turystom. Słyszeliśmy od znajomych o gruzińskiej gościnności i kulturze, a także kilkanaście razy sami uświadczyliśmy pomocnej dłoni mieszkańca Gruzji. Nie ma dla nich sprawy nie do załatwienia, zawsze wskażą drogę, poszukają nam miejsca noclegowego, oferują swoje usługi itp.

Po chwili marszrutka przyjechała. Kierowca, ku naszemu zdziwieniu, nie wkłada naszych plecaków do bagażnika, ale przywiązuje je do innych bagaży, na dachu marszrutki. Sam busik jest pełny, znajdują się w nim tylko dwa wolne miejsca, zarezerwowane dla nas. Znajdują się one na samym tyle marszrutki. Miejsca na nogi mało, gorąco i duszno, ale jednak cieszyliśmy się, że udało się nam złapać busik.

Zostaliśmy także miło zaskoczeni, gdyż kobieta siedząca obok nas okazała się Polką, która też jechała do Wardzi. Dwójka jej koleżanek, siedziała z przodu busika.

Sama podróż jest niemiłosiernie długa. Upał daje się we znaki. Na szczęście kierowca robi postój, aby ludzie mogli rozprostować nogi, napić się wody ze źródełka i coś przekąsić.

Po trudach podróży, w końcu docieramy do Achalciche. Jako, że znajdują się tutaj głownie informacje o Wardzi, zachęcam do przeczytania osobnego postu o Achalciche tutaj.

Bilet do Wardzi kosztuje 4 lari od osoby. Podróż zabiera nam około dwóch godzin. Jadąc, można podziwiać piękne krajobrazy. Gdy jesteśmy już prawie na miejscu, kierowca pyta nas, czy mamy gdzieś zarezerwowany hotel. Mówimy, że nie mamy nic. Tu oczywiście ponownie ukazuje się gruzińska gościnność i kierowca nie zważając na resztę pasażerów jadących z nami, stwierdził, że zabierze nas do hotelu.

W samej Wardzi znajdują się może 2 hotele na krzyż. Kierowca zawozi nas do hotelu, który jest zaraz na przeciwko skalnego miasta. Oferuje się także, że odbierze nas jutro, gdy będziemy wracać. Miejsca będą zarezerwowane:)

Sam hotel jest jest całkiem przytulny. Dostajemy 9cio osobowy pokój, który jest w całości dostępny dla naszej piątki. Na zewnątrz znajduje się basen, który niestety nie jest napełniony. w trakcie całego naszego pobytu tam, poziom wody podniósł się może o pół metra, więc nie udało się nam skorzystać z niego. W hotelu znajduje się także restauracja. Jest jedna, wspólna łazienka, połączona z toaletą typu narciarz, która znajduje się zaraz pod prysznicem. Śmiejemy się, że można załatwić dwie sprawy za jednym razem;)

Jako, że godzina już jest późna, nie udajemy się do skalnego miasta, ale do pobliskiego baru, aby zakosztować gruzińskich specjałów.

W barze znowu napotykamy się na gruzińską gościnność. Wardzia nie jest wyjątkiem. Jest to zapewne zasługa 3 towarzyszących nam koleżanek. Miejscowi od razu zainteresowali się i zaczęli nam stawiać różne trunki i przekąski. Okazała się tutaj bardzo przydatna znajomość języka rosyjskiego, którym władała jedna z naszych koleżanek. Dzięki temu zyskaliśmy wiele w oczach Gruzinów, a także mogliśmy się dowiedzieć czym jest zamawiana potrawa. Poznajemy tam mieszankę różnych kultur – Gruzinów, poznaną tam parę Francuzów oraz parę podróżujących po Gruzji motocyklem Włochów. Po pewnym czasie wracamy do naszego hotelu, aby odpocząć. Było już bardzo późno, do hotelowych lamp zaczęły zlatywać się ćmy. Były ich tysiące! Pierwszy raz w życiu widziałem taki najazd owadów. Wlatywały do pokoju gdy tylko otworzyło się drzwi. Po oczyszczeniu pokoju z robaczków, kładziemy się spać.

Rano kosztujemy śniadania w naszym hotelu. Jest to prawdziwe gruzińskie śniadanie. Sałatka z pomidorów i ogórków, jajecznica, dżem, gruziński chleb… Jak już wcześniej wspominałem, gruzińskie owoce i warzywa są nadzwyczaj smaczne. Warto ich próbować przy każdej nadarzającej się okazji:) Całość kosztuje 5 lari, które zostały bardzo dobrze spożytkowane.

Klasztor w miejscowości Wardzia

Mieliśmy plan odwiedzić 2 miejsca w mieście Wardza. Klasztor oraz skalne miasto. Zaczęliśmy od klasztoru. Od hotelu są to jakieś 3-4 kilometry idąc cały czas drogą asfaltową. Widoki są przepiękne. Często zatrzymujemy się aby zrobić kilka zdjęć. Po pewnym czasie widzimy, że droga się kończy – znajduje się tam brama. Myśleliśmy, że poszliśmy złą drogą, ale po rozmowie z lokalnymi gruzinkami, dowiadujemy się, że mamy normalnie otworzyć bramę, przejść i zamknąć ją za sobą. Jest to zabezpieczenie przez kręcącymi się tutaj zwierzętami hodowlanymi, aby nie niszczyły pól uprawnych.

Po przejściu kilkuset metrów naszym oczom ukazuje się mały kościółek wraz z zabudowaniami. Lokalizacja jest urocza, piękny ogród i krajobraz. Robimy kilka zdjęć z zewnątrz, gdyż sam kościół jest zamknięty. Potem udajemy się zobaczyć jak mieszkają lokalne mniszki. Spotykamy młodziutką osobę, która mówi, że w klasztorze jest już prawie 14 lat. Otwiera nam ona drzwi w kościele, pozwalając na zwiedzanie.

Większość kościołów i monastyrów w Gruzji są w środku bardzo podobne. Surowe wykończenia, freski i obrazy. W każdym z nich możemy także kupić pamiątki takie jak obrazy, czy inne dewocjonalia. Zauważyliśmy, że duża część Gruzinów kupuje także świeczki i zapala je przed świętymi obrazami.

Po pewnym czasie wracamy w stronę hotelu aby zwiedzić skalne miasto.

Skalne miasto Wardzia

Skalne miasto znajduje się spacerem 5 minut od naszego hotelu. Bilet kosztuje 3 lari dla osoby dorosłej. Studenci mają taniej – 2 lari. Po wejściu pod górę zaczynają się pierwsze komnaty i jaskinie. Znaczna część miasta niestety została zniszczona. Dla turystów jest udostępnione około 300 komnat. Aby dostać się do części  jaskiń, musimy czasami zboczyć ze szlaku i przejść po skałach. Warto jednak zaglądnąć w każdy kąt:) W części jaskiń, zwykle tych bardziej oddalonych od szlaków, czuć ostry zapach moczu. Jednak jaskinie i komnaty są na tyle małe, że nie musimy w nich spędzać dużo czasu.

Przez samo miasto prowadzi generalnie jedna ścieżka z kilkoma odnogami, która umożliwia nam zobaczenie praktycznie całego miasta. Znajduje się tam tunel, długości około 75 metrów, strome schody, wąskie korytarze. Jest tam także mała kapliczka.

Warto zapamiętać, że przy wejściu do kapliczek, monastyrów i kościołów, obowiązuje konkretny ubiór. O ile w większych miastach jest to mniej przestrzegane, to w mniejszych miejscowościach mogą nas po prostu nie wpuścić do środka. Kobiety muszą mieć spódnice oraz nakrycie na głowę. Kobiety mają o tyle prościej, że w znacznej części kościołów, można taką spódnicę po prostu pożyczyć. Mężczyźni muszą mieć długie spodnie, wejście w spodenkach niestety odpada, co może być problematyczne przy cieplejszych dniach. Warto zaopatrzyć się w spodnie z odpinanymi nogawkami:) Znacząco ułatwia to sprawę.

 

Po całym zwiedzaniu skalnego miasta Wardzia, które zajęło nam około 2,5 godziny, udajemy się do hotelu, aby się spakować i ruszyć w dalszą podróż. W okolicy znajdowało się jeszcze jedno mniejsze skalne miasto, nieco bardziej wymagające, gdyż jak przewodnik mówi, w części miejsc są wymagane umiejętności alpinistyczne. Kusiło nas, żeby zostać do końca dnia i wyjechać dopiero jutro. Gdy nasza koleżanka znająca rosyjski, rozmawiała z właścicielką hotelu, okazało się, że mniejsze skalne miasto jest jakieś pół godziny drogi stąd spacerem. Żałowaliśmy, że nie wiedzieliśmy o tym wcześniej, gdyż mogliśmy się tam udać dnia poprzedniego. Mówi się trudno, zobaczymy następnym razem:)

Kierowca jak obiecał, tak przyjechał, mając dla nas zarezerwowane 5 miejsc. Ruszyliśmy w dalszą podróż do Gori.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *